Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bordowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bordowy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 czerwca 2012

jajko w środku czerwca

zmiana pogody i zmiana nastroju. poza tym nareszcie się wyspałam, super! jakość snu bardzo rzutuje na dalszą część dnia, bo oczy, mózg i ręka muszą być sprawne, szczególnie gdy dużo rysowania przede mną.

by zagłuszyć skrzeczliwą kosiarkę, która na widok ładnej pogody postanowiła oszczyc wszystkie trawniki w okolicy, włączyłam sobie Massive Attack Danny the Dog OST. Uwielbiam!
ruszam do pracy,
na razie :) 

w załączniku projekty, które znalazłam przeglądając pliki. to chyba miały być kartki świąteczne... jajko jest wspaniałym budulcem. można z niego wyczarować tysiące potraw, używać jako kosmetyku (maseczki do włosów), w malarstwie jako tempery jajecznej, jest inspirujące; w życiu, w kulturze i sztuce. można je pięknie ozdabiać nie tylko na wielkanoc, te przykłady chyba wystarczą by stwierdzić, że jajko zasługuje na uwagę cały rok :)

PS od dzisiaj włączam funkcję komentarzy, więc jeśli macie ochotę coś napisać to zapraszam :)





poniedziałek, 16 kwietnia 2012

bordo

jakiś czas temu uszyłam sukienkę. zwykły prostokąt z dziurami na ręce, głowę i nogi :) jest ciepła i miła w dotyku. idealna na takie chłodne i deszczowe dni jak dziś.



suche róże dostałam. były elementem większego stroika, który nadawał się już do wyrzucenia. lubię sobie rozmontowywać takie rzeczy. dzięki temu zyskałam metr zielonego drutu, kilka sznurków i kawałek płótna. przyda się :)
róże po sesji wylądowały w koszu.




wtorek, 21 lutego 2012

zawirowania w kolorze bordowym

wczoraj znalazłam w sieci obraz na którym koleś namalował m.in. moją grafikę.
Zibi mówi, że powinnam się cieszyć i że to normalne... a ja jednak sama nie wiem co o tym myśleć...
--> obraz
--> moja grafika

od wczoraj też, trwają florystyczne zawirowania, w mojej głowie,
i nie tylko...




niedziela, 6 listopada 2011

niedziela, 15 maja 2011

zapomniane

przedmioty, ukryte na dnie ogromnej szafy, żyją swoim cichym, monotonnym życiem, czasem przyleci jakiś mol w odwiedziny, ale nawet wiosenne porządki omijają takie miejsca...

Oglądając torebki Joli przypomniałam sobie o mojej torebce, kupionej dawno dawno temu, w jakimś lumpeksie. Nie miałam jeszcze okazji z nią wyjść, bo chyba nie jest w moim stylu i raczej nigdy nie była, ale zakupiłam ją bo coś mnie w niej urzekło...