niedziela, 5 sierpnia 2012

z okna...

kolejny dzień siedzenia w domu. świat oglądam jedynie przez okno, to realne oraz wirtualne.




 




4 komentarze:

Telari pisze...

Ja dla odmiany upiekłam 48 mufinek (: Mam nadzieję, że Ci się poprawia. Tata nie wchodził za bardzo w szczegóły, ale brzmiało przerażająco.

Gabi pisze...

48??? ło matko, musiałaś mieć wilczy apetyt :D ja mam blachę na 12 sztuk, w taki upał jak dziś mogłabym upiec góra 2 razy, ale 4!?? to już prawdziwy wyczyn! :)

a u mnie... poprawiło się troszkę. nadal wygląda nieciekawie. jutro idę do lekarza, zobaczę co mi powie. cholerny wirus. że też musi takie badziewie po ludziach chodzić :/

mam nadzieję, że uda nam się w końcu spotkać, mam dla Ciebie kilka nowych drobiazgów ;)

Telari pisze...

48, owszem, do tego w 5 różnych smakach (: Mama wczoraj kupiła 12 foremek więcej (mamy blachę na 12 mufinek oprócz tego), silikonowych. Strasznie fajnie się ich używa, dużo łatwiej niż blachy. Szybko stygną i wystarczy tylko ciut wygiąć, żeby mufinka wyskoczyła.

Paskudztwa z tymi wirusami. My ostatnio się kręcimy wokół boreliozy, też nieprzyjemnie.

Czekam na to spotkanie (:

Gabi pisze...

Borelioza?? o kurcze, to faktycznie nieprzyjemnie. niecierpię kleszczy. wredne paskudztwa! no to dużo zdrowia dla Was i do zobaczenia. Odezwę się.