piątek, 30 grudnia 2011

na huśtawce emocji







na koniec roku dostałam list a w nim piękne kartki od Joli i V. niesamowite, że pokonały taką odległość... niesamowite, że oglądając je w połowie grudnia na My Own Excuse, albo pod koniec listopada na Trail Warfield Rossland nie sądziłam, że zagoszczą u mnie. w realu wyglądają jeszcze lepiej niż na zdjęciu. Jestem zaszczycona i bardzo dziękuję :*



wszystkie dni, nie tylko te świąteczne miło spędza się w towarzystwie zadomowionych czworonogów... na koniec roku niestety zwierzaki mają sporo stresu z powodu petard, które co rusz ktoś odpala nie licząc się z cierpieniem zwierząt. jak dla mnie fajerwerki mogłyby nie istnieć.





Brak komentarzy: